Zanim zaczniesz latac, musisz wyhodowac sobie skrzydla....







Donnerstag, 17. März 2011























Dzis odszedl najlepszy przyjaciel moich rodzicow, zasnal na zawsze.
Bol to jest straszny, choc wiemy ze czaka nas to wszystkich i tak nie potrafimy tego zrozumiec i pytamy sie "dlaczego?", "czemu tak wczesnie?", " przeciez byl jeszcze taki mlody!!".
Smierc jest straszna, bo zaskauje nas w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Ale smierc potrafi rowniez ulzyc, ulzyc temu ktory mial by za zycia cierpiec, za to zadaje bol tym, ktorzy tu zostaja, rodzina, przyjaciele i kaze nam uczyc sie z tym pogodzic......


Niech spi w pokoju [*][*][*]

Montag, 14. März 2011

nie dam sie tak szybko

Patrze sie w lustro i sie nie lubie, nie lubie mojego odbicia, buzia okragla, wielki brzuch. Obojetnie co ubiore wygaladam strasznie, zaczynam szukac w necie ciuchow- workow, tylko by przekryc wszystko to, co mi przeszkadza. Tak nie moze byc!!!!
Ja sie tak szybko nie poddam!!!
Mam cala szafe fajnych ciuchow, w ktorych kiedys czulam sie jak kobieta i do tego zamierzam wrocic. Chce czuc sie dobrze w swoim ciele. NIe chce chowac sie w workach. Chce byc z siebie dumna!!!
Walcze dalej, jest ciezko ale sie nie poddam!! Upadne, to wstane !!! NIe ONO bedzie mna rzadzic, tylko ja bede decydowac, kiedy i ile!!!!!!!!

Mittwoch, 9. März 2011

Kolejna wpadka

Dzien niby zaczal sie dobrze ale czulam, ze sie inaczej zakonczy, za latwo wszystko szlo.......

W pracy poszlo mi z jedzeniem tak gladko, tak dobrze, nawet glodu nie czulam, zjadlam o 8.30 moje sniadanie, o 11.30 jablko na drugie i trzymalam sie az........ wrocilismy do domu i stwierdzilam, ze zupa, ktora wczoraj ugotowalam na dwa dni, nie nadaje sie do jedznia. Mr.S stwiedzil, ze mamy kupony przeciez do McD i jezeli dzieci maja ferie, to mozna im zrobic niespodzianke i pojechac tam "cos" zjesc.
Cala droge do McD myslalam, ze jezeli zamowie sobie Wrapa to mi sie nic nie stanie ( nie nawidze jesc salatek w McD), niestety bedac na mijescu zapomialam o Wrapie, widok BigMaca i Frytek i innych "smieci" opetal mnie. Zamowilismy, zjedlismy i potem zaczelam sie usprawiedliwiac, ze przeciez wczoraj na ostatkach sobie na nic nie pozwolilam, ze moge je przesunac na dzisiaj.
Probuje nie robic sobie wyrzutow, ale w glebi duszy zaluje jednak.
Nie ma co, stalo sie, wiem, ze waga nie bedzie laskawa w niedziele, ale zaczal sie post i.........

......postanawiam uroczyscie przez caly post: UPORZADKOWAC SIE DO SWOICH POSTANOWIEN Z WCZORAJSZEGO POSTU!!!

A dzisiajszy dzien zaznaczam na CZERWONO!! bardzo czerwono!!

Dienstag, 8. März 2011

Kazda chwila dobra, by zaczac od nowa!!

Jak czytam ostatni wpis, to przechodza mi dwie mysli przez glowe.
Piersza: WOW, 66kg - ile bym dala zeby tyle teraz wazyc!!
i druga : Ale spieprzylam sprawe, a moglabym juz dawno osiagnac cel!

No nic, cos trzeba z tym zrobic!! Ma sie blog-a to sie bedzie z niego korzystac, zeby mojej M. za bardzo nie zameczac marudzeniem;)

Dzisiaj rano wstalam i poczulam ogromna ochote wejscia na wage (obiecalysmy sobie z przyjaciolka (moja M.), ze nie bedziemy tego robic juz obsesyjnie codzinnie, a tylko 1-2x w tygodniu), czulam sie tak szczuplo, tak dobrze, ze nie wytrzymalam i weszlam z wielka nadzieja, ze pokaze mi mniej niz w niedziele, a bylo 68,4kg. NIESTETY, ku mojemu przerazeniu pokazala mi calkiem cos innego: CALE KILO WIECEJ!!!!! w tym momencie przeszly przeze mnie : ZLOSC, NIENAWISC SIEBIE, ROZCZAROWANIE, BEZRADNOSC!! gotowalam sie w sobie, bylam bliska placzu!! i jedno pytanie w kolko: DLACZEGO? przeciez sie nie obzeralam, nie jadlam pozno, dlaczego jest wiecej?? co robie zle??

Maz (moja kochana polowka- Mr.S) probuje mnie wspierac, bo sam zauwazyl, ze powinnien zgubic pare kg, szanuje to, ale jakos nam to nie wychodzi.

Od trzech dni wchodze znow na VIBROMAX / 10 min. Zobaczymy jakie beda tego efekty, jakos do konca nie jestem do niego przekonana, ale jak tu byc, gdy sie nigdy niczego do konca nie realizowalo :/ Tym razem mam w planie go sprawdzic ;) do tego moja M. podrzucila mi dzis pomysl, zeby od jutra dorzucic bynajmniej po 50 brzuszkow, co mi sie bardzo podoba, bedziemy mialy obie dopping, zeby sie jedna przed druga nie mogla wymigac :) a zawsze dodatkowy ruch i to pozyteczny ;)

Co do samej diety, to nie chce zadnej wyprobowywac, bede jadla poprostu polowe tego co do tej pory, ale 3x dzinnie + 2 przekaski po 100 kcal. Mysle ze rozsadnie.
Musze skurczyc na poczatek zoladek, ale zrobie to pijac 1,5l wody dziennie. Do tej pory tez za malo pilam ( WODY!! ) oczywiscie nie zamiast jedzenia :))

´Dzisiaj na wadze bylo 69,4 a w niedziele 68,4! moze to tylko woda lub jakis inny smiec ;)
Nastepny pomiar w nidziele, bez zadnych zalozen, bez paniki. Bedzie dobrze, musi byc!!